← Blog marka po swojemu

Zaczynasz, porzucasz, wracasz

Prawie uwierzyłam, że to ze mną jest coś nie tak 💔 Pokazuję Ci całą moją drogę i to, co z każdego punktu zabrałam dalej.

Ula Białek · 20 października 2026 · 6 min czytania · 0 komentarzy

Zaczynasz, porzucasz, wracasz

Zaczynasz. Porzucasz. Wracasz.

Jeśli to znasz, ten wpis jest dla Ciebie. Ja też tak miałam w budowaniu swojej marki. I długo nosiłam to w sobie jak dowód, że się do tego nie nadaję.

Narysowałam całą swoją drogę na jednej mapie: wołanie, pierwsze kroki, presja, dolina, powrót. Robiłam ją cały dzień. Kiedy skończyłam, zobaczyłam coś, czego wcześniej nie widziałam. Im niżej na mapie, tym więcej walki ze sobą, udowadniania i rozczarowania. A właśnie te najniższe punkty dały mi najcenniejsze lekcje.

Chodź, przejdziemy ją razem. Może jesteś teraz w którymś z tych punktów… i myślisz, że tylko Ty tak masz.

Coś Cię woła

Czujesz to całą sobą: to jest TO. Chcę to robić. Tego szukałam. Chcę zarabiać na swojej pasji.

Mnie wołało wiele razy: organy, trening mentalny, Human Design, własna marka i tysiąc innych pomysłów. Za każdym razem czułam to samo: tym razem to już na pewno TO. A pod spodem cicha nadzieja, że wreszcie będę wiedziała, kim jestem.

Dziś widzę, że za każdym razem szukałam nie tylko CO robić, ale też KIM być. Sporo jak na jeden pomysł, nie?

I za każdym razem znowu od zera

Zaczynasz z ogniem. Porzucasz, bo coś nie działa. A w głowie: nie jesteś stabilna, masz słomiany zapał i nie wiesz, czego chcesz.

U mnie wyglądało to tak. Organy to marzenie 15-letniej dziewczyny: „zostanę organistką”. Zostałam. Po Akademii Muzycznej porzuciłam studia, ale wróciłam do samego grania, z pasji. Trening mentalny świetnie zaczęłam, potem wjechał „biznes online” i obrzydziłam go sobie… wróciłam. Human Design: fascynacja, porzucenie, powrót. Marka? Dokładnie tak samo.

Pisałam wtedy do mentorki: „Tu mówię, zaczynam, działam na grubo… a później jak balonik ze spuszczonym powietrzem do zera.”

Najpierw się porządnie przygotuję

Jeszcze jeden kurs, jeszcze certyfikat, jeszcze tylko to doczytam. A pod spodem cichy lęk, że nie jesteś wystarczająco dobra.

Akademia trenera mentalnego, nauka marki i biznesu wieczorami po etacie, MEGA duże inwestycje w szkolenia. W tamtym mailu do mentorki napisałam też: „ogólnie to wiecznie się przygotowuję”. A ja po prostu odkładałam moment, w którym ktoś mógłby mnie ocenić.

Im więcej wiedzy, tym większy sabotaż.

Wow, to działa! I tu zaczyna się presja

Pierwsza klientka, pierwsze „chcę z Tobą pracować”. Skrzydła. I bardzo szybko ten entuzjazm zamienia się w myśl: no to teraz musi być tylko więceeeeeeej.

Rzuciłam etat i nagle każdy post był egzaminem. Cała ja dla swojej marki i presja, że to MUSI zarabiać. Mam niszę czy nie mam? Mogę tak mówić? Raz słyszałam, że za dużo daję za darmo, potem, że za mało. Wjechały lejki, cudze strategie, treści „pod sprzedaż”. Z miesiąca na miesiąc było w tym coraz mniej mnie.

A ja nawet nie wiedziałam, kiedy się zgubiłam.

Co ze mną nie tak?

Wkurw, frustracja i żal, że znowu zmarnowałaś czas. Nowe konto, nowa nazwa, nowy genialny pomysł. Wszystko, byle nie spojrzeć, co się naprawdę wydarzyło.

Znam to na pamięć. Kołowrotki, „muszę się naprawić”. A jak było źle? Pieprzę to i rzucam to w cholerę! I za chwilę: robię po swojemu, wszystko już wiem.

Dopiero później zrozumiałam, że brakowało mi jednego: regularnie siadać ze sobą, konfrontować się i wyciągać wnioski. Nawet jeśli nie jest miło.

Z czym ja mam iść do ludzi?

Skoro sama nie masz efektów, to jakie masz prawo pomagać innym? Przestajesz się pokazywać, bo łatwiej zniknąć, niż przyznać, że nie wyszło.

We wrześniu otworzyłam działalność, w lutym ją zamknęłam i pół roku się nie pokazywałam. Dziś widzę, że powędrowałam za daleko. Obiecywałam to, co doradzali mi mentorzy, a sama dopiero się uczyłam i zbierałam pierwsze efekty.

Złoty środek? Nie umniejszać sobie i nie wybiegać tam, gdzie sama jeszcze się uczysz.

I wiesz, co mnie wkurza?

Że takie doliny chowa się jak wstydliwą porażkę. Że na Insta widzisz tylko sukcesy, a swoje nieudane próby nosisz w sobie jako dowód, że się do tego nie nadajesz.

A ja dziś biorę z nich najwięcej. Z prawie roku manifestowania „miliona z kanapy” wyciągnęłam jedno: pieniądze same w sobie nie są moim celem. Moim celem jest praca, która budzi w ludziach to, co uśpione: potencjał i ambicję. Żeby przestać czuć, że marnujesz siebie, i zacząć to wykorzystywać.

Twoje nieudane próby to Twoje ZŁOTO.

Chcę jeszcze raz. Ale po swojemu

I przychodzi moment, kiedy wiesz: chcę jeszcze raz. To inny rodzaj odwagi niż na początku. Bo teraz już wiesz, ile to kosztuje, a mimo to wybierasz wrócić.

Ten powrót bolał bardziej niż każdy start. Bałam się, że ludzie zobaczą kolejny nowy początek, kolejną „nową mnie”. Teraz wiem, że czasem sukcesem jest już sam powrót. Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy podnoszą się drugi, trzeci, czwarty raz. Bo wielu już nie próbuje.

Tym razem bez udowadniania.

Jak ja się z tym czuję?

Zamiast kolejnej cudownej strategii jedno pytanie do siebie. I nagle wiesz, co zostawić, a co wywalić do kosza. Decyzje stają się prostsze.

Najtrudniej było mi zaufać sobie na nowo. Po tylu zmianach masz dowody, że nie wyszło, a głowa nakarmiona takimi próbami pracuje zupełnie inaczej. Tu jeszcze mocniej doceniłam trening mentalny: spójność myśli, emocji, słów i działań. I wtedy zaczęły pojawiać się rezultaty. Przestałam walczyć sama ze sobą.

Ja taka jestem. I MOGĘ sobie zaufać

Długo myślałam, że muszę wybrać jedną pasję, jedną niszę, jedną siebie. A ja taka nie jestem. Kiedy przestałam za to przepraszać, wszystko zaczęło się układać po mojemu. Artystyczny, poukładany chaos.

To jest odwaga: stanąć za sobą i powiedzieć „a ja mam inaczej”.

Co z tego dla Ciebie?

Piszę o tym, bo wiem, gdzie się gubisz. I wiem, jak mało brakuje, żeby nie wrócić do działania i zrezygnować z marzenia o swojej marce i zarabianiu na swojej pasji.

Jeśli już raz (albo pięć razy) próbowałaś, bądź pewna jednego: nie zaczynasz od zera. Zaczynasz z tym, co już wiesz. Wszystkie Twoje doświadczenia, zwroty i powroty przestają wyglądać na chaos, kiedy widzisz, co je łączy. Wtedy możesz je poskładać w jedną markę. Swoją.

Dlatego w pracy łączę dwie rzeczy, które mnie samą wyprowadziły z doliny. Human Design daje mapę i język do tego, co czujesz w środku, że jest Twoje. Trening mentalny buduje odporność na kryzysy, które są wpisane w budowanie marki. A potem przekładamy to na Twoją markę.

Mały krok na dziś: weź kartkę i wypisz trzy formy, które już próbowałaś: konto, nazwę, ofertę, kurs, cokolwiek. Przy każdej dopisz jedno zdanie: co z tego zabieram dalej?

I pytanie do Ciebie: w którym punkcie tej drogi jesteś dziś?

Poznałaś już moją drogę. Teraz ja chcę poznać Twoją ❤️

Jeśli chcesz zobaczyć, jak naturalnie działasz i co to znaczy dla Twojej marki, czeka na Ciebie mapa Human Design dla marki w prezencie. Przygotowuję ją osobiście: PDF i głosówki, w ciągu 7 dni od zapisania.


Po swojemu. Tam, gdzie woła Cię serce.
Ula 🌹

Napisz, co Cię poruszyło

Wystarczy imię, możesz też zostawić je puste. Komentarz pojawi się po tym, jak go przeczytam.

codzienne wskazówki prosto na maila

Dziennik Odważnej Przemiany

Moje maile zaczynają rozmowę, a tu idziemy głębiej. Zapisz się, a będziesz na bieżąco.

Zapisuję się do Dziennika