Mówię łatwiej, niż piszę. Długo myślałam, że to znaczy, że newsletter nie jest dla mnie. A i owszem… był. Tylko nie w cudzej formie.
Dwa miesiące przed tym, jak wróciłam na YouTube, ruszyłam z newsletterem. Kocham go tworzyć. Ale żeby pisać ze swojego głosu, potrzebowałam czasu, żeby znaleźć na to swój sposób.
Bo zobacz, jak to wyglądało. Siadałam do pisania i chciałam, żeby od pierwszej linijki brzmiało. Żeby było dobrze napisane. Żeby nie było za długie, za chaotyczne. I w głowie leciały różne myśli… a tak naprawdę cudze myśli. Jak powinien wyglądać dobry mail. Ile ma mieć znaków. Jaki nagłówek.
Kończyło się tym, że brzydło mi to w oczach, zanim cokolwiek wysłałam.
Problemem nie było narzędzie
Często problemem nie jest samo narzędzie. Nie chodzi o to, czy lubię pisać newslettery, czy ich nie lubię. Chodzi o to, czy wiem, JAK ja chcę je tworzyć.
To jest właśnie poznanie siebie w bardzo praktyczny, życiowy sposób. W pracy. Nie etykietka z testu, tylko odpowiedź na pytanie: jak to u mnie naturalnie działa?
I nie chodzi o to, że musisz pisać ręcznie, w dokumencie Google albo w notatce. Czasem zadziała coś zupełnie innego.
Mój sposób: głosówka
Nagrywam głosówkę. Mówię tak, jakbym nagrywała koleżance. Rozkręcam się, opowiadam, czasem gubię wątek i do niego wracam.
I wiesz co? Zazwyczaj gdzieś w środku albo pod koniec leci złoto. Najważniejsze myśli przychodzą dopiero wtedy, kiedy przestaję się pilnować.
Potem z tej głosówki wybieram jeden najmocniejszy wątek na jeden mail. Reszta idzie do banku pomysłów na kolejne. Moje słowa zostają moje: z wtrąceniami, z „nie?”, z „kurde”, z całym moim rytmem. Selekcja i układ, a nie przepisywanie na „ładniej”.
Robię tak od kilku miesięcy i działa niesamowicie. Newsletter piszę regularnie. A pisanie było przez lata moją największą trudnością.
Co to znaczy dla Ciebie?
Jeśli coś w Twojej marce idzie jak po grudzie, zanim wyrzucisz to do kosza, zapytaj siebie: czy to narzędzie nie jest moje, czy sposób, w jaki próbuję go używać?
Bo po swojemu też potrzebuje sposobu. Tylko TWOJEGO.
U mnie to głosówka. U Ciebie może to być spacer z notatnikiem, rozmowa z przyjaciółką, lista punktów albo pisanie o piątej rano. Nie wiem. Ale Ty możesz to sprawdzić.
Mały krok na dziś: nagraj sobie pięć minut głosówki o czymś, co Cię ostatnio ruszyło. Bez planu. Odsłuchaj i wyłap to jedno zdanie, które brzmi najbardziej jak Ty. To może być bardzo dobra wskazówka do rozpoznania Twojego głosu. Od niego możesz zacząć
PS Z tego mojego sposobu powstało coś więcej. Razem z Izą zrobiłyśmy z niego narzędzie Newsletter z głosówki w projekcie Niewypowiedziane. Nagrywasz głosówkę, a z niej powstaje newsletter, który brzmi jak Ty.
Po swojemu. Tam, gdzie woła Cię serce.
Ula 🌹
