← Blog case-study

Nie piszę newslettera. Nagrywam się

Długo myślałam, że to newslettery są problemem. A problemem był sposób, który nie był mój. Dziś nagrywam głosówkę, a z niej powstaje mail, który brzmi jak ja.

Ula Białek · 15 października 2026 · 3 min czytania · 0 komentarzy

Nie piszę newslettera. Nagrywam się

Mówię łatwiej, niż piszę. Długo myślałam, że to znaczy, że newsletter nie jest dla mnie. A i owszem… był. Tylko nie w cudzej formie.

Dwa miesiące przed tym, jak wróciłam na YouTube, ruszyłam z newsletterem. Kocham go tworzyć. Ale żeby pisać ze swojego głosu, potrzebowałam czasu, żeby znaleźć na to swój sposób.

Bo zobacz, jak to wyglądało. Siadałam do pisania i chciałam, żeby od pierwszej linijki brzmiało. Żeby było dobrze napisane. Żeby nie było za długie, za chaotyczne. I w głowie leciały różne myśli… a tak naprawdę cudze myśli. Jak powinien wyglądać dobry mail. Ile ma mieć znaków. Jaki nagłówek.

Kończyło się tym, że brzydło mi to w oczach, zanim cokolwiek wysłałam.

Problemem nie było narzędzie

Często problemem nie jest samo narzędzie. Nie chodzi o to, czy lubię pisać newslettery, czy ich nie lubię. Chodzi o to, czy wiem, JAK ja chcę je tworzyć.

To jest właśnie poznanie siebie w bardzo praktyczny, życiowy sposób. W pracy. Nie etykietka z testu, tylko odpowiedź na pytanie: jak to u mnie naturalnie działa?

I nie chodzi o to, że musisz pisać ręcznie, w dokumencie Google albo w notatce. Czasem zadziała coś zupełnie innego.

Mój sposób: głosówka

Nagrywam głosówkę. Mówię tak, jakbym nagrywała koleżance. Rozkręcam się, opowiadam, czasem gubię wątek i do niego wracam.

I wiesz co? Zazwyczaj gdzieś w środku albo pod koniec leci złoto. Najważniejsze myśli przychodzą dopiero wtedy, kiedy przestaję się pilnować.

Potem z tej głosówki wybieram jeden najmocniejszy wątek na jeden mail. Reszta idzie do banku pomysłów na kolejne. Moje słowa zostają moje: z wtrąceniami, z „nie?”, z „kurde”, z całym moim rytmem. Selekcja i układ, a nie przepisywanie na „ładniej”.

Robię tak od kilku miesięcy i działa niesamowicie. Newsletter piszę regularnie. A pisanie było przez lata moją największą trudnością.

Co to znaczy dla Ciebie?

Jeśli coś w Twojej marce idzie jak po grudzie, zanim wyrzucisz to do kosza, zapytaj siebie: czy to narzędzie nie jest moje, czy sposób, w jaki próbuję go używać?

Bo po swojemu też potrzebuje sposobu. Tylko TWOJEGO.

U mnie to głosówka. U Ciebie może to być spacer z notatnikiem, rozmowa z przyjaciółką, lista punktów albo pisanie o piątej rano. Nie wiem. Ale Ty możesz to sprawdzić.

Mały krok na dziś: nagraj sobie pięć minut głosówki o czymś, co Cię ostatnio ruszyło. Bez planu. Odsłuchaj i wyłap to jedno zdanie, które brzmi najbardziej jak Ty. To może być bardzo dobra wskazówka do rozpoznania Twojego głosu. Od niego możesz zacząć

PS Z tego mojego sposobu powstało coś więcej. Razem z Izą zrobiłyśmy z niego narzędzie Newsletter z głosówki w projekcie Niewypowiedziane. Nagrywasz głosówkę, a z niej powstaje newsletter, który brzmi jak Ty.


Po swojemu. Tam, gdzie woła Cię serce.
Ula 🌹

Napisz, co Cię poruszyło

Wystarczy imię, możesz też zostawić je puste. Komentarz pojawi się po tym, jak go przeczytam.

codzienne wskazówki prosto na maila

Dziennik Odważnej Przemiany

Moje maile zaczynają rozmowę, a tu idziemy głębiej. Zapisz się, a będziesz na bieżąco.

Zapisuję się do Dziennika